Aksjologicznie nic. Wszyscy prawicowi ekstremisci, czy to z Europy (Jorg Heider), czy Stanow (KKK, Aryan Nation) za fundament swiata swych “wartosci” maja nacjonalizm i ksenofobie, rasizm, nietolerancje (w Polsce zapisanych w zbitce “Bog, Honor, Ojczyzna”). Politycznie roznia sie taktyka, ale nie strategia. A trzy slowa-klucze, ktore ich definiuja to “panstwo”, “narod”, “obcy”.
Wiemy, co stało się z niewolnikami i ich właścicielami, jakie to wytwarzało napięcia. Od XVI w. doświadcza tego Ameryka. Europa jeszcze wcześniej, bo importowała Żydów. Kiedy importujesz ludzi, importujesz problemy, bo import ludzi to nie import rzeczy, towarów, surowców, ale import człowieka z całym jego kulturowym bagażem. Jestem bardzo zdziwiony, że Europa jest wielce zdziwiona, bo niby ni z gruszki, ni z pietruszki okazało się, iż importując ludzi, zaimportowaliśmy ich pragnienia, potrzeby, frustracje, obyczaje. Ale zaimportowani ludzie są w Europie na zawsze.
Czytałem wspaniały esej Jorge Luisa Borgesa o Bartolomeo de las Casas, mnichu dominikańskim, zaszokowanym, w jaki sposób traktowani są Indianie w nowo odkrytej Ameryce. Pisał o tym do króla Hiszpanii, więc zdecydowano, że zamiast eksploatować Indian, trzeba zaimportować do Ameryki Afrykanów. Ale biała Ameryka nie była na to gotowa.
To w jakiejś mierze również historia Europy. Po pierwsze - z powodu dekolonizacji. Ona poraziła Anglię, Francję, Holandię nie tylko dlatego, że utraciły prowincje, ale także przez napływ obcych z dawnych terytoriów zamorskich. Drugi powód - konkurencja gospodarcza, która wymusiła import większej liczby rąk do pracy. Tego doświadczyły Niemcy i inne kraje.
Słowem, do Europy zaimportowano ludzi, bo byli potrzebni. Ci ludzie przywieźli swoje problemy i zostali w Europie razem z tymi problemami. Koniec i kropka.
Z drugiej strony Europa wolno, lecz bez przerwy uczyła się akceptowania, że od jakiegoś już czasu jest wielokulturowa, wielonarodowa, wieloreligijna. Tak była oglądana przez większość swoich obywateli. I nagle, bez żadnych znaków ostrzegawczych, pojawia się coś nowego - agresywny islam. Na to akurat Europa nie była i nie jest gotowa.
P.Smolenski: Na wojujący islam dzisiaj nie ma mądrych. Jeden z duchowych przywódców Al-Kaidy, szejk Al-Awlaki, ma amerykańskie obywatelstwo. Można go zabić podczas akcji komandosów, jak Osamę ben Ladena. Ale nie można kontrolować jego korespondencji, cenzurować stron internetowych z jego wojowniczymi kazaniami. Tak stanowi amerykańskie prawo. Paradoksalnie, jedynym krajem, który radzi sobie jako tako z ekstremistycznym islamem, jest Izrael, choć nie próbuje, jak np. Francja, zakazywać noszenia islamskich burek. Płaci za to wielką cenę.
- Europa nie akceptuje polityki Izraela. I znów - wynika to z historii Europy i Żydów. Wszyscy wyciągnęli z niej różne lekcje.
Żydzi postanowili, że już nigdy więcej nie będą ofiarami; powstał nawet nowy naród, Izraelczycy, zdolny do samoobrony. Europejczycy, a przede wszystkim Niemcy, postanowili, że już nigdy nie będą oprawcami, co znaczy, że nie użyją siły przeciwko komukolwiek, kto myśli bądź zachowuje się inaczej.
Izrael jest w konflikcie z wojowniczym islamem ze względu na położenie geograficzne i spór terytorialny.W Europie czegoś takiego nie ma. Istnieje za to problem akceptacji kompletnie innego sposobu życia i zachowania. Możemy to nazwać inną filozofią, ideologią, religią bardzo ofensywną, by nie powiedzieć agresywną. Nie mam na myśli tylko ekstremistów.
Po prostu europejski chrześcijanin (jeśli Europejczyka możemy jeszcze nazwać chrześcijaninem) nie chce mieć za sąsiadów wyznawców agresywnej religii, jakakolwiek by była. To nie jest pytanie o to, czy Europa akceptuje multikulturalizm, o jedną czy drugą wypowiedź najważniejszych nawet polityków. To europejski lęk przed wojowniczym islamem. Akty terroru, jakich doświadczamy od dekady, nie zostały przeprowadzone przez ekstremistów buddyjskich czy radykalnych wyznawców judaizmu. Stoją za nimi konkretni wyznawcy konkretnej religii.
Zapewne w wyniku arabskiej wiosny ludów pojawiła się nadzieja, że w dobie nowych technologii i komunikacji agresywny islam jest przeżytkiem. Ludzi korzystających z internetu, czyli w jakimś sensie z wolności, nie uwiodą już ideologie odbierające tę wolność. Jako przykład podaje się młodzież z Egiptu lub Tunezji, której daleko było do skrajnych, fundamentalistycznych haseł.
- To piękny mit, który na nasze nieszczęście nie ma nic wspólnego z polityczną rzeczywistością.W Europie wojujący islam pojawia się wśród drugiej i trzeciej generacji imigrantów, co psychologia społeczna bardzo dobrze objaśnia. Ci ludzie nie należą do tradycyjnego społeczeństwa, z którego wywodzili się ich rodzice i dziadkowie. Nie należą też do nowoczesnego społeczeństwa, w którym żyją.
Czy dlatego, że my ich odrzucamy?
- I tak, i nie. Z jednej strony - nie chcemy imigrantów. Z drugiej - oni sami nie chcą się asymilować. Nie ma sensu spierać się, co jest przyczyną, a co skutkiem. To proces dialektyczny, obie strony wzmacniają się wzajemnie”.
Dla realistow myslacych w kategoriach polskiej racji stanu wniosek z tych tragicznych dla Polakow zdarzen jest oczywisty: dla panstwa o takim jak nasze polozeniu geostrategicznym i takiej, a nie innej sile gospodarczej i militarnej, najlepszym paktem bezpieczenstwa jest ten, ktory eliminuje egoizmy narodowe. Czyms takim jest Unia Europejska - pakt polityczny panstw i narodow Europy oraz NATO – militarne ramie tego paktu, ktorych Polska jest czlonkiem.


Tu tez sie offikowi pozajaczkowalo, musialaby prawica wykreslic sama siebie)))
Najpierw niech lewaki odrobia lekcje z historii, a pan pierwszy panie offik misterek